I LO w Ostrowie Wielkopolskim

im. ks. Jana Kompałły i Wojciecha Lipskiego

I Liceum Ogólnokształcące

Rok załołożenia 1845

ul. Gimnazjalna 9
63-400 Ostrów Wielkopolski
tel. (62)736 62 91
liceum@1liceum.edu.pl
1lo.ostrowwielkopolski@gmail.com

Aktualności

Chopin w barwach jesieni

W tym roku, po raz pierwszy mogłam czynnie uczestniczyć podczas festiwalu. Moją rolą była funkcja inspicjentki, która dosłownie oznacza „prawa ręka” organizatora. Miałam za zadanie pomagać artystom, wręczać im kwiaty podczas recitalu, a także sprzedawać książki i plakaty przed każdym koncertem. Jest to praca na swój sposób trudna, ponieważ cały czas musiałam być w gotowości, aby służyć pomocą, tłumaczyć ważne informacje pianiście obcojęzycznemu. Jednak od pierwszych chwil praca ta bardzo mi się spodobała i mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mogła doświadczyć tego ponownie. Oprócz mnie, rolę inspicjenta pełnili również dwaj mężczyźni, w tym Maximilian Heise, którego gościliśmy w klasie IA.

Festiwal dostarczył wiele emocji, nade wszystko pozytywnych, ponieważ razem z Maxem mogliśmy porozmawiać z muzykiem przed i po jego koncercie, dowiedzieć się co czuje, jaka „presja” nad nim ciąży, aby dobrze wykonać swój program. Jako przykład mogę przytoczyć rozmowę z wybitnym, polskim pianistą, mieszkającym na co dzień w Kanadzie Krzysztofem Jabłońskim, który tuż przed wyjściem na scenę zachowywał się zwyczajnie, żartował, śmiał się, a gdy miał wyjść na scenę natychmiast na jego twarzy pojawiało się skupienie i opanowanie.

W tym roku, po raz pierwszy mogłam czynnie uczestniczyć podczas festiwalu. Będąc inspicjentem, można obserwować wszystko zza sceny. To niesamowity czas i doświadczenie. Nigdy wcześniej, zasiadając wygodnie w fotelu widowni nie przeżyłam takich emocji. Z uwielbieniem spacerowałam za kotarą podczas koncertów recitalowych pianistów. Muzyka mocą swoich dźwięków tuliła mnie i syciła bliskością swego piękna. Tego nie można doświadczyć będąc dość daleko od artysty. W ostatni dzień swój recital finałowy miała Rosjanka Yulianna Avdeeva. Główna kurtyna była zasłonięta, toteż razem z Maxem siedzieliśmy tuż za nią na scenie. Muzyka, jaka wypływała z rąk pianistki emanowała spokojem, ciepłem, dźwięki na przemian zanosiły nas w odległe rzeczywistości, do miejsc, gdzie z czułością wygrywane są nie tylko 24 Preludia op.28 Fryderyka Chopina, Drei Klavierstucke Dranza Schuberta czy VII Sonata fortepianowa B-dur op.32 zwana Stalingradzką Sergieia Prokofieva. Spośród wielu niesamowitych utworów, Preludium Des-dur inaczej Preludium Deszczowe Chopina wywarło na nas największe wrażenie. Gra pianistki, jej uczucia wlane w klawiaturę, okazywały publiczności to, co odczuwał Chopin podczas wakacji na Majorce z George Sand. Słyszymy powtarzające się dźwięki naśladujące deszcz, który przez dłuższy czas przeszkadzał Chopinowi podczas jego pobytu właśnie tam, gdzie zachorował, był słaby i cierpiący. Fragmenty okazujące wyciszenie, melancholię… A nagle odzywają się ponure, ciemne, niepokojące brzmienia symbolizujące strach, lęk, niemoc przed deszczem, a także niemoc przyjazdu do Polski znajdującej się pod zaborami. Pianistka wykorzystała wiele ważnych elementów gry na fortepianie. Koncert zakończył się ogromnymi owacjami, a publiczność oczekująca na więcej, skłoniła pianistkę do powtórnego wyjścia na scenę.

Po ostatnim koncercie, byliśmy zaproszeni do udziału w spotkaniu z dyrekcją i wszystkimi organizatorami, a także z muzykami w Forum Synagoga. Wchodząc do wnętrza /byliśmy spóźnieni/, usłyszeliśmy słowa, które były skierowane właśnie do nas: „…w szczególności dziękuję nowemu, młodemu zespołowi, który wykazał się pracą i zaangażowaniem na wysokim poziomie i który mam nadzieję, będę mógł mieć ponownie w przyszłym roku”. Takie słowa skierował do wszystkich zebranych Dyrektor Festiwalu Pan Andrzej Leraczyk. Razem z Maxem byliśmy i wciąż jesteśmy pod wrażeniem festiwalowych przeżyć z jednej strony, a z drugiej zdaliśmy sobie sprawę ile sił i serca trzeba włożyć, by melomani mogli usłyszeć niezapomnianą muzykę Chopina w barwach jesieni.

   | 08.10.2013 | M. Kozan |